Jakub.
English
programming

Moja droga w programowaniu

Jakub Nalewajk · 12 sierpnia 2024

Komiks w pixel arcie przedstawiający drogę w programowaniu - od zagubienia po szkole, przez naukę nocami, odrzucenia, zatrudnienie jako fullstack developer, aż po ciągły rozwój

Kiedy skończyłem liceum, nie wiedziałem, co chcę robić. Nie miałem zaplanowanej ścieżki. Wiedziałem tylko tyle, że interesuje mnie technologia, ale nie miałem pojęcia, jak to przekuć w coś konkretnego. Wybrałem informatykę na studiach, bo wydawała się wystarczająco szeroka, żebym miał czas się zorientować.

Pierwsza lekcja programowania

Na początku czułem, że mam mnóstwo czasu. Potem przyszły pierwsze zajęcia z programowania i szczerze? Nic nie rozumiałem. Kod na ekranie wyglądał jak losowe znaki. Frustracja mieszała się z ciekawością - nie wiedziałem, co robię, ale czułem, że chcę to rozgryźć.

Zacząłem uczyć się poza zajęciami. Szło wolno. Spędzałem godziny na podstawowych koncepcjach. Ale im więcej się uczyłem, tym bardziej mi się to podobało. Zaczynałem widzieć w programowaniu coś, co mnie wciąga - budowanie rzeczy od zera, rozwiązywanie problemów, satysfakcja z działającego kodu.

Weekendy z kodem

Kiedy połączyłem sobie, że mogę z tego żyć, zacząłem poświęcać na naukę całe weekendy. Małe projekty, tutoriale, powtarzanie. Nie zawsze szło - były momenty, że siedziałem nad jednym bugiem przez cały wieczór i nic nie działało. Ale wracałem do tego następnego dnia.

Szukanie pracy

Szybko okazało się, że lubić programowanie i dostać pracę w branży to dwie różne rzeczy. Odmowy bolały, szczególnie po miesiącach przygotowań. Wątpiłem, czy jestem wystarczająco dobry. Mimo to dalej aplikowałem, budowałem kolejne projekty i szlifowałem to, co umiałem.

Po mniej więcej roku w końcu dostałem ofertę na stanowisko fullstack developera. Pamiętam ten moment - chyba bardziej ulga niż euforia. Potwierdzenie, że te godziny nie poszły na marne.

Teraz

Pracuję na pełny etat jako developer. Dużo się zmieniło od tamtego momentu - codziennie uczę się czegoś nowego w pracy, bo nie ma innej opcji. Stack się zmienia, narzędzia się zmieniają, problemy są za każdym razem inne. To jest chyba to, co najbardziej lubię - że się nie nudzę.

Patrząc wstecz, cieszę się z każdej nieprzespanej nocy kodowania i każdego emaila z odmową. Nie dlatego, że to budujące doświadczenia - po prostu bez nich nie byłbym tutaj.

Udostępnij ten post: